wtorek, 1 grudnia 2009
Koncert zespołu De Press
sobota, 21 listopada 2009
Hemp Gru - 63 dni chwały (official diil.tv)
wtorek, 17 listopada 2009
Polskę kocham - rozmowa z Pawłem Kukizem
O patriotyzmie bez obciachu, historii z ZChN i o ataku Białorusi w piątek po 15.30 z Pawłem Kukizem rozmawia Jacek DziedzinaJacek Dziedzina: Stare portrety i popiersia marszałka Piłsudskiego, obok dzieła Romana Dmowskiego, policyjne listy gończe z czasów II Rzeczypospolitej… Czy to naprawdę dom muzyka rockowego?
Paweł Kukiz: – Tak, ale żona mówi, żebym z domu nie robił muzeum. Więc trzy czwarte zbiorów mam pochowane w różnych szafkach, szufladach. I czekam na czas, kiedy ze względu na wiek będziemy razem z żoną do tego „muzeum” pasowali. Wtedy je wyeksponuję. Teraz priorytetem jest dobre pożycie małżeńskie.
Dlaczego patriotyzm kojarzy się z obciachem?
– Zawsze jak coś jest ciężkie, trudne do zrealizowania, to najłatwiej jest to wyśmiać. Patriotyzm to jest rzecz trudna. To jest odwaga.
Również w czasie pokoju?
– Paradoksalnie patriotyzm jest znacznie łatwiejszy w czasie wojny. Wtedy trzeba podjąć decyzję, nawet niekoniecznie przemyślaną, ale instynktowną: obrony własności, bytu, tożsamości. Natomiast patriotyzm jest bardzo trudny w sytuacji pokoju.
Utarło się nawet, że patent na patriotyzm mają kombatanci. A tu nagle Paweł Kukiz śpiewa „Moja Polsko, moje wszystko”.
– Te piosenki są jak wywieszanie flagi, ale już po pewnym procesie. Patriotyzm to nie jest jedna spektakularna akcja, tylko cały ciąg dobrych uczynków. To jest posprzątanie podwórka, dobre wykonanie pracy, to jest taka praca na wizerunek swój i rodziny, by osoba z zewnątrz patrzyła na to z podziwem. Patriotyzm to nie jest wywieszenie flagi byle jak, byle gdzie i przy byle okazji, czy też darcie się na przegrywanym przez naszych meczu z Ugandą (śmiech).
Jeden z Pańskich fanów, kiedy usłyszał pieśń o 17 września, napisał, że śpiewanie o tym jest żenadą i jednoznaczną deklaracją polityczną. Miał na myśli, że… teraz wspiera Pan PiS.
– Mój dramat polega na tym, że jeszcze nie spotkałem takiej opcji, której mógłbym trzymać się rękami i nogami, która wzbudziłaby moje totalne zaufanie. Dla mnie ponad partiami stoi Polska, jakkolwiek patetycznie to brzmi. Pan zwrócił uwagę, że u mnie na półce obok siebie stoją książki poświęcone Piłsudskiemu i Dmowskiemu. Ja uważam, że należy zawsze od każdego czerpać rzeczy najlepsze. Kiedyś rozmawiałem z ks. Isakowiczem-Zaleskim o kwestii ukraińskiej. Powiedziałem, że oczywiście metody Ukraińców były bandyckie i zwierzęce, natomiast trzeba się zastanowić nad powodem takiej akurat reakcji z ich strony. Oni mówili o nas „polski pan”, bo my na nich „ukraiński chochoł”. Jeżeli do tego dołoży się mojego kochanego Marszałka, który Petlurze obiecywał samostijną Ukrainę, obiecywał mu wolność, a potem wystawił do wiatru, to trzeba o tym także mówić. Księdzu Zaleskiemu proponowałem, żeby stał się głównym propagatorem idei odbudowy cmentarzy petlurowców. On powinien pokazać, że jeśli oczekujemy od nich przeprosin, najpierw sami musimy to zrobić. Tak jak kiedyś biskupi polscy do niemieckich: wybaczamy i prosimy o wybaczenie.
I co on na to?
– Ostatnio mi odpisał, że zapalił świeczkę na grobie petlurowca… Ja tego księdza kocham, to jest naprawdę prawy człowiek.
Przytoczona wypowiedź „fana” pokazuje, że w Polsce patriotyzm jest zawsze partyjnie naznaczony: jeśli mówisz o Katyniu, to jesteś za PiS-em, jeśli o Westerplatte, to za PO. Czy jest miejsce na patriotyzm wolny od partyjniactwa?
– Ja kocham Polskę. A czy partia nazywa się PiS, PO czy PSL, to nie ma żadnego znaczenia. Dla mnie to, czy PiS albo PO wygrają wybory, ma znaczenie tylko o tyle, o ile to zwycięstwo będzie miało przełożenie na dobro mojej ojczyzny.
Nigdy nie chciał Pan uciec?
– Paszport mam od dawna. W 1979 roku pierwszy raz wyjechałem z Polski i miałem możliwość zostać z całą rodziną na Zachodzie. Ojciec mógł otrzymać pracę w Szwajcarii jako lekarz. Ale wróciliśmy do Polski. Bo to jest nasz kraj, nasza ojczyzna. To jest niewytłumaczalne. Nie potrafię tego przeliczyć na zyski i straty. To tak, jakby mnie pan zapytał, dlaczego kocham ojca. Kocham, bo to mój ojciec.
Czy można mówić dzisiaj o modzie na patriotyzm?
– Być może. I jeśli tak jest, to trzeba mądrze to wykorzystać. Wywiesić flagę z okazji 11 Listopada na stercie obornika to żadna sztuka. Sztuką jest włożyć obornik na wóz i wywieźć w to miejsce, w którym powinien leżeć. I potem wywiesić flagę.
Wie Pan, jak wyraża się o Panu gen. Petelicki?
– Jak?
„To prawdziwy wojownik, wrażliwy na dobro ojczyzny i żołnierski byt”. Czuje się Pan wojownikiem?
– Może i jestem wojownikiem. Zresztą słychać to w moim nazwisku, ono jest pochodzenia tatarskiego, więc pewnie mam to we krwi.
Wierzy Pan w skuteczność protest songów?
– Gdybym nie wierzył, śpiewałbym o tym, że ona mnie nie kocha, a ja ją kocham, czy też odwrotnie. I zrobiłbym przeszczep tupeciku i pofarbowałbym tył włosów. Oczywiście, że wierzę.
A nie myślał Pan kiedyś, by przejść od protest songów do czynnej polityki?
– Do takiej polityki, z jaką mamy teraz do czynienia? To jest postpolityka, opierająca się na teatrze i na grze. Nie zmieściłbym się w tym. Proszę spojrzeć na ZChN. Jedyną osobą z tej całej wierchuszki, jedyną osobą uczciwą, z honorem, której z przyjemnością podaję rękę, jest Marek Jurek. Natomiast niech pan spojrzy na Marcinkiewicza… Nie będę komentował, bo pan wie, o czym mówię. Niech pan spojrzy na pana Czarneckiego, na pana Niesiołowskiego. Przecież to były główne tuby ZChN. I jak łatwo w ciągu kilku lat z Chrystusa na fladze zrobić sobie chorągiewkę. Ja wtedy, pisząc tę piosenkę…
Sam Pan zaczął, ja nie pytałem o piosenkę „ZChN zbliża się”…
– Naprawdę zrobiłem wtedy porządny rachunek sumienia, czy warto umieścić ją na płycie. To nie był wygłup, tylko przemyślana akcja. A że opowiadała o pijanym księdzu i tło do tej opowieści stanowiła „święta pieśń”? Właśnie o to chodziło.
Ale de facto stała się hymnem zajadłych antyklerykałów.
– I to mnie najbardziej zabolało. Ja, zagorzały antykomunista, zrobiłem się malutki, kiedy usłyszałem, że śpiewają to w SLD. To mnie nauczyło ostrożności. Chciałem tylko pokazać zagrożenie polegające na tym, że za „równego, fajnego” księdza uważamy nie takiego, który będzie uczyć nas o Bogu, lecz tego, który się z nami napije. Jeśli do tego dołożyć władzę świecką, która ze względów marketingu politycznego stwarza pozory wspólnego marszu z Kościołem, to mamy sytuację koszmarną i – dla mnie przynajmniej – nie do zaakceptowania. Uważam, że miałem rację: „ZChN zbliża się”. I Bogu dzięki, że nie objął całej władzy, bo mielibyśmy makabryczną Polskę, która nie miałaby absolutnie nic wspólnego z Bogiem.
Rozumiem, że Wiejska w Warszawie Pana nie pociąga. Łatwiej być patriotą w małej wiosce na Opolszczyźnie?
– Władza w Warszawie żyje w jakimś matrixie, w wymyślonych sytuacjach. Między ulicą Wiejską, lotniskiem, dojazdem do domu, ta władza nie widzi podwórka. Ja je widzę. Codziennie o godzinie 6.30 rano jadę do sklepu po chleb, spotykam ludzi. Mieszkam na skraju, ale jestem w środku życia (śmiech).
Niedawno zajął Pan trzecie miejsce w plebiscycie na opolanina 20-lecia. Dostał Pan zaledwie kilka głosów mniej niż abp Alfons Nossol. Nie pojawiały się oferty, żeby skonsumować tę popularność ku chwale Ojczyzny?
– Miałem propozycję startowania w ostatnich wyborach do Sejmu z listy PO w województwie podkarpackim. Takie zagranie taktyczne, żeby odebrać głosy PiS-owi. Odpowiedziałem: a jeśli wygram, to co? Będę siedział w tym sejmie i naciskał guzik? Spotykał się z nimi, jadł sushi i bojkotował Ziobrę? Przecież na tym polega ich polityka. Jednej i drugiej strony. Nie widzę ze strony polityków szczególnego zainteresowania państwem, tylko sobą. Swoją opcją. Oni się zachowują jak modelki. Nawet Bóg jest traktowany instrumentalnie: On nie jest nadzieją, tylko instrumentem walki politycznej. To nie jest Pan Bóg, tylko obrazek.
To zostawmy Warszawę. Może sołtys na Opolszczyźnie?
– Ja na to nie mam czasu. Mogę więcej zrobić, będąc muzykiem na scenie, który jest medialny, do którego przyjeżdża „Gość Niedzielny” i który może wykonać telefon do pana wojewody czy pana marszałka i powiedzieć: proszę panów, dlaczego jest tak, że w piątek rolnik wykopał bombę 30 metrów od domu, a saperzy mówią, że oni po 15.30 nie pracują, więc przyjadą w poniedziałek…
???
– No, dzwonię ostatnio do szefa policji i pytam, jak tam akcja „Znicz”. Mówi, że kiepsko, bo nie ma radiowozów. Jeden jest w sąsiedniej wsi, drugi jeździ, a trzeci jest przy bombie. Przy jakiej bombie? – pytam. – No, chłop wykopał o 15.45 bombę pod domem i musiałem tam postawić samochód z policjantem. Ja na to, że przecież niedaleko jest jednostka saperska. A on mówi: – Zadzwoniłem, wysłałem też faksy z prośbą o zabezpieczenie tego miejsca. Oni mi odpisali, że według procedur mają 72 godziny na przyjęcie zgłoszenia, poza tym jest weekend, po 15.30 i Wszystkich Świętych się zbliża. W związku z tym przyjechali w poniedziałek. No i wykopali jeszcze 21 bomb. Zadzwoniłem w tej skandalicznej sprawie do rzeczników wojewody. Na tym też polega patriotyzm. Nie na donosie. Przedstawiłem się, mam przewalone w tej jednostce, bo z tego zrobiła się afera. Ale z tym trzeba walczyć. Gdyby Białoruś chciała nas zaatakować, to powinna to zrobić po 15.30, najlepiej w piątek, bo wtedy wszyscy generałowie są w domu. Ja mam ten komfort, że więcej zrobię dla polityki, dla Polski, będąc trybunem ludowym poza tym całym układem, a jednocześnie w różnych sytuacjach promując jedną czy drugą stronę. Ale jeśli kiedyś przestanę być słuchany na estradzie, być może będę myślał o polityce w sensie dosłownym.
Czy doświadczenia rodzinne wpłynęły na Pana zainteresowanie historią?
– Oczywiście. Ja zostałem pozbawiony dziadków. Jednego zabili mi Niemcy, drugiego Rosjanie. Dlatego Westerplatte i Katyń są dla mnie równie ważne. Jeżeli rodzina jest pozbawiona dziadków, to jest to rodzina niepełna. Dziadek jest bardzo istotną osobą w rodzinie, ponieważ jest to taka instancja odwoławcza. W przypadku konfliktu z ojcem zawsze możesz pójść do dziadka, który cię przytuli i który opieprzy ojca. Ucięto mi zatem jakieś korzenie. Wszystkie doświadczenia rodziców są przekazywane dzieciom. I tak dalej. Zatem ofiary wojny to nie jest to jedno pokolenie, które wyginęło, tylko to jest scheda, która trwa.
Śpiewanie o tym nie jest zatem tanim wykładem z historii?
– To jest też pewien żal, pretensja i przestroga. Ojca wywieźli pociągiem, jechali kilka tygodni, a potem przesadzono go na wielbłąda i wegetował z matką i siostrą w Kazachstanie na totalnym pustkowiu. Kiedyś zapytałem tatę, czy to był obóz, czy były druty? Ojciec odpowiedział – a po co druty, przecież najbliższa miejscowość była 500 km dalej. Te wszystkie rzeczy są potem przenoszone na syna. A ze mnie na moje dzieciaki. Wielką sztuką jest poukładać stosunki z Rosją. Ale to jest konieczne: nasz silny katolicyzm i ich prawosławie – gdyby mogło dojść do pojednania, moglibyśmy zbudować coś silnego, opartego nie na polityce, tylko na duchu. Polityka to jest tylko ubranie, żeby nie było ani za zimno, ani za gorąco. A my to ubranie mamy może i modne, ale niepraktyczne – służące tylko producentom ubrań.
Za goscniedzielny.wiara.pl
wtorek, 3 listopada 2009
sobota, 31 października 2009
sobota, 10 października 2009
Ludzie twardzi jak stal
ZJ był organizacją zbrojną narodowo-radykalnej Grupy Szańca (ONR). To dzięki ZJ i jego zjednoczeniu się z innymi grupami konspiracyjnymi, we wrześniu 1942 r. powstały Narodowe Siły Zbrojne, które aż do lat 50 XX wieku prowadziły walkę zbrojną o niepodległość Polski.
W związku z rocznicą 17 października (sobota) 2009 r. odbędzie się w Warszawie konferencja na temat narodowo-radykalnego oporu zbrojnego w okresie niemiecko-sowieckiej okupacji Polski. Patronem medialnym konferencji jest magazyn Phalanx.PL
Program konferencji:
- otwarcie konferencji (Artur Zawisza, prezes Zarządu Głównego ZŻ NSZ).
- "Stanisław Jeute i wywiad Zachód Związku Jaszczurczego" (Michał Gruszczyński, Warszawa).
- "Od Stronnictwa Wielkiej Polski do Armii Polskiej. Narodowo-radykalni w Wielkopolsce 1934-1949". Referat z prezentacją multimedialną. (Rafał Sierchuła, Poznań).
- „Działalność antykomunistyczna NSZ pod okupacją niemiecką w latach 1942-1945" (Sebastian Bojemski, Warszawa).
- "Wspomnienie o warszawskiej konspiracji ZJ" (Zbigniew Kuciewicz, wiceprezes Zarządu Głównego ZŻ NSZ).
- Prezentacja projektu „Historia „Roja”, czyli w ziemi lepiej słychać” (Jerzy Zalewski, Warszawa).
Miejsce: Warszawa, budynek Naczelnej Organizacji Technicznej, ul. Czackiego3/5, od godz. 12:00
Organizatorzy: Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, Młodzież Wszechpolska
za phalanx.pl
środa, 7 października 2009
środa, 23 września 2009
De Press - Myśmy rebelianci
Tytułowi Rebelianci to żołnierze polskich podziemnych organizacji bojowych, którzy po zakończeniu wojny w roku 1945 zdecydowali nie składać broni i walczyć z drugim okupantem – Armią Czerwoną. Partyzanckie oddziały przetrwały w lasach Podlasia, Podhala i na Ziemiach Utraconych na Wileńszczyźnie i Polesiu aż do połowy lat 50, a ostatni z partyzantów zginął z bronią w ręku w październiku roku 1963.
Do tych czasów i do tych bohaterów wraca zespół De Press przypominając piosenki leśnych oddziałów. Teksty przetrwały w pamięci następnych pokoleń, muzyka napisana została na nowo. Zadziorne, melodyjne kompozycje dobrze współgrają z przekazem prostych wierszy pisanych w leśnych obozowiskach. Uparta niezgoda na brak wolności, aż do ofiary z własnego życia – takie jest przesłanie, do którego wraca na swej płycie „Myśmy rebelianci” grupa De Press.
Polsko - norweska grupa powołana została do życia w 1980 roku przez Andrzeja Dziubka, polskiego emigranta znanego w Norwegii jako Andrej Nebb.
W ciągu niemal 30 lat swej aktywności zespół wydał tuzin płyt, z których już debiutancka wydana w 1981 roku "Block to Block" uzyskała dumne miano najlepszej rockowej norweskiej płyty wszechczasów, a jeden z utworów dotarł do I miejsc niezależnej listy przebojów w Anglii.
Zespół znany jest z wysoce energetycznych koncertów, w czasie których wykorzystuje niecodzienne instrumentarium jak piła tarczowa czy stalowe beczki. Charakterystyczny mocny głos Andrzeja Dziubka, punkowy pazur i podhalańska nuta dają w sumie niepowtarzalną jakość.
Jeśli chcesz dostać zaproszenie na koncert wyślij swoje zgłoszenie na rebelianci@1944.pl, podając imię, nazwisko i datę urodzenia każdej zgłaszanej osoby oraz kontakt do siebie.
Wstęp tylko po rejestracji! Liczba miejsc ograniczona.
Kontakt 22 539 79 25 (od poniedziałku do piątku w godz. 8:30-16:30)
za 1944.pl
Więcej informacji
czwartek, 17 września 2009
L.U.C. – "39/89. Zrozumieć Polskę"
Wielokrotnie wyróżniany wrocławski artysta i performer L.U.C postanowił stworzyć multimedialny, nowoczesny projekt artystyczny "39/89 Zrozumieć Polskę", który być może wyleczy nasze narodowe kompleksy.Właśnie dziś, 17 września, w 70. rocznicę rozpoczęcia sowietyzacji Rzeczypospolitej, przypada premiera konceptualnego albumu - filmu bez obrazu, nad którym L.U.C pracował kilkanaście miesięcy. Artysta początkowo produkował utwory do autorskiego eksperymentu - komiksowego musicalu dokumentalnego, który miał zrealizować ze studiem Platige Image (to samo, w którym powstała KATEDRA TOMKA BAGIŃSKIEGO). Plany kinowej produkcji przerwało jednak "wszechobecne wywieszanie karteczki z napisem - kryzys" - jak komentuje artysta. Wypełniacz L.U.C w popkulturze, poruszający się na jej pograniczu w okolicach alternatywy, hip-hopu i awangardy zdążył się jednak przyzwyczaić już do takich akcji.
Postanowił nie dawać za wygraną i wymyślił film bez obrazu, w którym zdjęcia zastąpił działającymi na wyobraźnię, autentycznymi wypowiedziami radiowymi z lat 1939-1989. Te zaś kiedyś przypadkiem usłyszał w Polskim Radio. I tak w zawierusze rocznicy, wśród politycznych kłótni L.U.C prawie do końca realizował swój projekt samotnie, za własne oszczędności. Większość finansów rocznicowych bowiem została przeznaczona już m.in. na takie projekty jak obwieszenie Pałacu Kultury plakatem czy koncerty Kombi i Kylie Minogue. W ostatniej chwili, ktoś polecił mu napisać do Europejskiego Centrum Solidarności i Instytutu Pamięci Narodowej, które ostatecznie wraz Pomatonem EMI uratowały projekt. Od teraz za sprawą determinacji L.U.C`a i Marcina Kobyłeckiego z Platige Image oraz ogromnej graficznej pomocy Adama Tunikowskiego ze studia JUICE, szanse na pierwszy tego rodzaju polski film łączący dokument, z nowoczesną muzyką, animacją i komiksem, znowu rosną.
Na płycie charakterystyczne dla dotychczasowej muzycznej twórczości autora nieklasyfikowalne brzmienia nowego jazzu, muzyki kameralnej i filmowej stanowią intrygujące tło dla głosów kluczowych postaci przeszłości, m.in. Stefana Starzyńskiego, Adolfa Hitlera, Władysława Gomułki, Wojciecha Jaruzelskiego, Jana Pawła II, Lecha Wałęsy oraz Tadeusza Mazowieckiego. Słuchaczowi towarzyszą w niej najważniejsi świadkowie historii najnowszej; najważniejsi, bo tę historię tworzący.
Dla reprezentantów starszych pokoleń album może okazać się źródłem głębokich wzruszeń, dla młodych za sprawą nowoczesnej estetyki i świetnych skreczy Dawida Szczęsnego, atrakcyjną formą poznania tego sensacyjnego scenariusza zdarzeń.
Artysta zapytany skąd pomysł na ten projekt i dlaczego teraz odpowiada:
"To następstwo Planet Luc i zapytania "Co z tą Polską?". Mam świadomość ryzyka, jakim jest wydanie takiego albumu w kraju miliona malkontentów, podczas upolityczniania i rozliczania historii, w morzu projektów, które podczepiają się pod rocznicę. W morzu sensacji i afer (także historycznych), na których tak wielu próbuje wypłynąć - mówi L.U.C. - Być może trochę niczym hawajski surfer ze śnieżnobiałym uśmiechem, wygoloną klatą, w przyciemnionych okularach, popłynę chwilę na fali rocznicy. Nie są mi jednak potrzebne żadne fale, bo posiadam żagle determinacji i wyobraźni, dzięki czemu mogę pływać po płaskim, a nawet pod górkę. Ujawniam materiał w rocznicę przede wszystkim dlatego, że chciałem w jakiś inny sposób niż kolejne interpretacje wierszy i dziwne koncerty, upamiętnić i oddać hołd naszej niewiarygodnej historii - hardkorowej walce Dziadków Jurków i Babci Marysiek. Wielu z nich dla naszej wolności niemalże dusiło wrogów własnymi jelitami, bo wszystko inne już im odebrano. Byli lepsi niż Rambo i wojowniczka Xena razem wzięci. Najważniejsze jednak było zwycięstwo okrągłego stołu, którym to chyba po raz pierwszy wywalczyliśmy COŚ słowami a nie bagnetem! To COŚ to wolność, dzięki której mogę dziś tworzyć i się spełniać. Tym albumem chciałem po prostu za to podziękować."
Nowy album od dzisiaj można nabyć w "dobrych sklepach muzycznych", a także na stronie internetowej projektu www.zrozumiecpolske.pl. Wraz z ukazaniem się albumu rusza trasa koncertowa promującej dzieło obejmująca największe miasta w Polsce. Pierwszy koncert na żywo odbędzie się 29 września w warszawskiej Fabryce Trzciny. Koncert finałowy natomiast będzie miał miejsce 11 listopada na festiwalu All About Freedom w Gdańsku.
Jak mówi sam autor projektu: "Zachęcam Was do wysłuchania tego projektu, bo nie wiem czy uda mi się w życiu stworzyć coś istotniejszego, coś co bardziej będzie dotyczyć nas wszystkich. Jeśli Was to zainteresuje proszę, abyście wyłączyli telefony, usiedli wygodnie i przesłuchali tej płyty jednym ciągiem, od początku do końca. Najlepiej w ciszy i spokoju".
za hip-hop.pl
www.zrozumiecpolske.pl
czwartek, 3 września 2009
"Zatrzymać polską inwazję" - plakaty w rocznicę wojny
"Zatrzymać polską inwazję" - plakaty z niemieckimi napisami takiej treści pojawiły się w przygranicznym mieście Loecknitz. Mieszkańcy są oburzeni szczególnie tym, że doszło do tego 1 września, w rocznicę niemieckiej inwazji na Polskę.Plakaty wywiesiła skrajnie prawicowa NPD - Narodowodemokratyczna Partia Niemiec. Polscy mieszkańcy miasta przyznają, że neonaziści już wcześniej wywieszali plakaty skierowane przeciwko obcokrajowcom, nigdy jednak obiektem ataku nie byli Polacy.
Przechodnie nie pozostają dłużni i zalepiają antypolskie druki taśmami, na których po niemiecku napisano "przeczytaj książkę do historii lub zapytaj dziadków jak było naprawdę".
Podobne plakaty pojawiły się także przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w Goerlitz. Tam sami Niemcy zorganizowali akcję przeciwną działaniu neonazistów. Gazeta "Saechsische Zeitung" pod nagłówkiem "Jesteśmy przeciwko antypolskiej nagonce!" opublikowała wówczas fotografie ponad 120 ludzi, których oburzyły plakaty wyborcze NPD. Wywieszenie plakatów skrytykowała także kanclerz Angela Merkel.
za wp.pl
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Kukiz - Heil Sztajnbach
Chwała Sztajnbach
(To są nasze Święte Niemcy,
Widzę je piękne i perspektywiczne,
Widzę Was z dalekimi możliwościami,
Moja kochana walka,
nie jestem bezpodstawnie znany)
To tutaj jest mój dom,
bo tamten mi zabrali Hitler i Stalin ręka w rękę szli
Ribentropp Mołotow razem ustalali
Jak mordować ludzi by w dostatku żyć
Jeden we Lwowie a drugi w Auschwitz
o dziadkach moich mówię kąpiesz się w ich krwi
Jesteś politykiem jak Adolf na fali,
Marzysz o tym by wołano Ci
Jeden naród,
Jedna ojczyzna,
Polacy won.
Chwała Sztajnbach
To tutaj jest mój dom
Z tamtego wypędzili, twoi dziadek, stryjek, wujek oraz jego brat
Wspólnie z kolegami z Armii Czerwonej
W Europie Krzyży sadzili las
Pomódl się Kobieto za tych swoich braci
Których siłą w Wermacht Adolf Hitler brał
Pomódl się na grobach tych co poginęli
Zostaje tutaj ty zostań tam...
Autor tekstu: Paweł Kukiz
niedziela, 30 sierpnia 2009
Żądają przeprosin od Polski za "czystki etniczne"
Rada obwodu Tarnopola na Ukrainie przyjęła z inicjatywy nacjonalistycznej partii Swoboda apel, w którym żąda przeprosin od Polski za "czystki etniczne" podczas II wojny światowej. Krytykuje też uchwałę polskiego sejmu z 15 lipca w sprawie tragicznego losu Polaków na Kresach Wschodnich. "Żądamy od Rzeczypospolitej Polskiej oficjalnych przeprosin za czystki etniczne, które przeprowadziła Armia Krajowa w latach II wojny światowej na etnicznych ziemiach ukraińskich" - głosi apel tarnopolskiej rady obwodowej, cytowany przez portal Zaxid.net.
Rada stwierdza, że w uchwale polskiego Sejmu "narodowowyzwoleńczą walkę OUN-UPA zakwalifikowano, jako 'czystki etniczne', a odwieczne ukraińskie ziemie Wołynia, jako 'kresy wschodnie'".
Podkreśla, że OUN-UPA prowadziła walkę o niepodległość Ukrainy przeciwko "wszystkim okupantom". Na Wołyniu - oznajmiają deputowani - nacjonaliści ukraińscy walczyli przeciw "polskim okupantom" i ich planom "zagrabienia części Wołynia i pozbawienia Ukraińców prawa do bycia gospodarzami na swojej ziemi".
"Dlatego uchwała polskiego sejmu nie odpowiada prawdzie historycznej i może być traktowana, jako zamach na integralność terytorialną Ukrainy" - głosi apel, określając krok polskiego sejmu jako nieprzyjazny i wzywając najwyższe władze Ukrainy, by wydały jego ocenę polityczną i prawną.
Według Zaxid.net apel skierowany jest też do ambasady polskiej. Portal nie wyjaśnia, czy został tam przekazany.
Deputowani tarnopolskiej rady wskazują też na inne ostatnie wydarzenia w Polsce, które ich zdaniem mają "wyraźnie antyukraiński charakter". Wymieniają tu m.in. likwidację programu telewizyjnego "Telenowyny", przypominając, że była to jedyna ogólnopolska audycja informująca o życiu ukraińskiej mniejszości w Polsce.
Oskarżają "określone siły polityczne" w Polsce o rozpętanie "antyukraińskiej kampanii".
W przyjętej jednomyślnie przez polski sejm 15 lipca uchwale w sprawie "tragicznego losu Polaków na Kresach Wschodnich" podkreślono, że tragedia Polaków na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej "winna być przywrócona pamięci historycznej współczesnych pokoleń". Przypomniano, że w lipcu minęła 66. rocznica "rozpoczęcia przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armię na kresach II Rzeczypospolitej tzw. antypolskich akcji - masowych mordów o charakterze czystki etnicznej i znamionach ludobójczych".
Złożono hołd "pomordowanym rodakom i obywatelom polskim innych narodowości". Posłowie wyrazili też "szczególne uznanie i wdzięczność tym Ukraińcom, którzy często z narażeniem własnego życia pomagali i ratowali swych polskich sąsiadów".
Wszechukraińskie Zjednoczenie Swoboda zdobyło najwięcej głosów w przedterminowych wyborach do tarnopolskiej rady obwodowej w marcu tego roku. Według informacji ze strony internetowej rady Swoboda ma w niej 50 na 108 deputowanych.
za wp.pl
Grunwald w drewnie
piątek, 31 lipca 2009
Hail of Bullets - Warsaw Rising - kolejny metalowy hołd z zagranicy
Po szwedzkim Sabatonie, który zasłynął w Polsce dzięki utworowi "40-1", sławiącemu odwagę polskich żołnierzy w bitwie pod Wizną, kolejny metalowy zespół z zagranicy oddaje hołd polskim bohaterom z czasów 2 wojny światowej.Holenderska formacja death metalowa Hail of Bullets wydała niedawno mini CD "Warsaw Rising", poświęcone Powstaniu Warszawskiemu. Na płycie znajduje się sześć utworów: trzy studyjne i trzy w wersji "live". Drugi na płycie, tytułowy utwór, obok tematu Powstania, porusza między innymi temat Katynia. Inny z utworów, "Liberators", jest poświęcony bombowcom z czasów wojny.
Z twórczością Holendrów można się szerzej zapoznać na stronie http://www.myspace.com/hailoffuckenbullets
Hail of Bullets - "Warsaw Rising":
Trapped between two despots
The cry for battle calls
Soviets at the Vistula
The Hun inside the walls
Resistance a tradition
Poland to be free
Finishing oppression
Regaining liberty
Claiming back their territory
Bloodshed for such precious land
Withdrawing hated enemy
The final struggle is at hand
Armia krajowa
Patriots mobilised
Many unarmed soldiers
Weapons improvised
National rebellion
Expect to last one week
Primitive devices
Guerrilla techniques
Bravery, pride and heroism
Honour and determination
Against tanks and artillery
Dying hard battalions
The soviets massacred thousands in Katyn
So they know precisely what to expect
Decades more of brutal submission
Tyrant Stalin stabs them in the back
Abandoned by the feeble western allies
Responsible for all the brave who died
Whilst their brothers freed Monte Cassino
They surrendered with their heads up high
za nacjonalista.pl
poniedziałek, 27 lipca 2009
"Doczekać świtu"
(...)komiks "Doczekać świtu", opublikowany w antologii „11/11 = Niepodległość”. Scenariusz napisał Maciej Jasiński, Jacek Michalski z właściwą sobie ekspresją rozrysował wszystko ołówkiem a ja pokryłem plansze czernią (pisaki Stabilo i Faber - Castell, moje ulubione) oraz celowo ograniczoną paletą kolorów w PS. Przystępując do tego zlecenia mieliśmy do wyboru kilkanaście zdarzeń i postaci historycznych z bardzo różnych okresów naszych walk o niepodległość. Ostatecznie, namówiłem Macieja, aby napisał coś o powstaniu styczniowym. To bardzo dramatyczny okres w naszej historii, który automatycznie przypomina mi nowelę Stefana Żeromskiego „Rozdzióbią nas kruki, wrony...”. 1863 rok to także środek wojny secesyjnej w Stanach Zjednoczonych Ameryki (American Civil War), czyli narodziny świata dzikiego zachodu i bohaterów, jakich wszyscy znamy z westernów. Posługując się tymi skojarzeniami Maciej znalazł w materiałach historycznych odpowiednią postać i wydarzenia, które można było przedstawić korzystając z nieco westernowego sztafażu. Losy powstańców styczniowych to znakomity materiał do realizacji „westernowych”, dynamicznych, mrocznych komiksów oraz filmów, nawet bez hollywoodzkiego budżetu. Zapraszam do lektury"Doczekać świtu"za ajanicki.blogspot.com
Komiks można oglądać tutaj
Wszystkie komiksy z serii w formacie pdf można pobrać tutaj
sobota, 25 lipca 2009
piątek, 17 lipca 2009
Hardkor 44
Konferencja Prasowa 15 lipca 2009 - prezentacja projektu „HARDKOR 44” Tomka Bagińskiego, studia Platige Image oraz Muzeum Powstania Warszawskiego.Prace nad pełnometrażowym filmem o Powstaniu Warszawskim „HARDKOR 44” rozpoczęte. Tomek Bagiński, twórca nominowanej do Oscara „Katedry”, przygotowuje wraz ze studiem Platige Image na zlecenie Muzeum Powstania Warszawskiego film, który zostanie zrealizowany w technice w jakiej powstawały ekranizacje słynnych komiksów „300” oraz „Sin City”. Wystąpią w nim prawdziwi aktorzy, a świat filmowy zostanie stworzony przy pomocy technik komputerowych.
W dziejach polskiego kina powstało wiele wybitnych filmów dotyczących Powstania Warszawskiego. Wciąż jednak brakuje wielkiej historycznej epopei, która mogłaby podbić serca widzów na całym świecie, przenosząc tym samym historię Powstania Warszawskiego
z wymiaru lokalnego w globalny.
Jesteśmy przekonani, że wielkie wydarzenia historyczne, takie jak Powstanie Warszawskie, wymagają wyjątkowego ujęcia oraz dotarcia do szerokich rzesz odbiorców. Oba te warunki spełnia kultura masowa, w której najbardziej nośną platformą pozostaje kino – powiedział Jan Ołdakowski, Dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego.
Projekt „HARDKOR 44” Tomka Bagińskiego i firmy Platige Image zawiera wszystkie elementy niezbędne do stworzenia wielowymiarowej, wartkiej i poruszającej do głębi produkcji filmowej. Doświadczenie i dotychczasowy dorobek Muzeum Powstania Warszawskiego w połączeniu z dokonaniami reżysera i jego współpracowników gwarantują powodzenie tego wyjątkowego projektu – powiedział Piotr Śliwowski, koordynator projektu „HARDKOR 44” ze strony Muzeum Powstania Warszawskiego.
W filmie „HARDKOR 44” Powstańcy będą piękni, uśmiechnięci, uzbrojeni w różne rodzaje broni, dziewczęta młode i odważne. Wszyscy mają przypominać bohaterów z amerykańskich komiksów. Niemcy walczący z Powstańcami to postacie przypominające cyborgi
i wynaturzone potwory-roboty. Dzięki animacji komputerowej uda się stworzyć opowieść
z niezwykłymi efektami specjalnymi, która zainteresuje młodego odbiorcę. W Polsce nikt jeszcze nie próbował zrobić takiego filmu. „HARDKOR 44” będzie nowoczesną, skrojoną wedle wzorców zachodnich opowieścią o polskich bohaterach. Już na tym etapie prac mamy świadomość, że powstaje fantastyczna, pod każdym względem, historia - powiedzieli Tobiasz Piątkowski i Łukasz Orbitowski, autorzy scenariusza.
Od kilku lat obserwujemy renesans wielkiego epickiego kina historycznego, czego najlepszym przykładem są takie produkcje jak ,,Hannibal’’, ,,Gladiator’’ czy ,,Troja’’. Co więcej, nowoczesne kino historyczne wyznacza nowatorskie trendy w sztuce filmowej, czego przykładem jest filmu ,,300’’ Zacka Snydera, łączący tradycyjną grę aktorską z animacją komputerową. Wolność, poświęcenie, walka dobra ze złem są uniwersalnymi tropami, zrozumiałymi dla odbiorców w każdej części świata. Należy tylko do nich dotrzeć - powiedział Jan Ołdakowski, Dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego.
KILKA SŁÓW O PRODUKCJI:
Tomek Bagiński, reżyser:
Powstanie Warszawskie to temat przez filmowców niedotykany od lat, choć rozmaite projekty również od dawna były wielokrotnie zapowiadane. Potencjał filmowy tego wydarzenia jest ogromny, i szkoda, że ciągle niewykorzystany. Liczę na to, że wcześniej czy później produkcja podnosząca temat Powstania dojdzie do skutku, ale w międzyczasie chciałem się podzielić projektem, który też o ten temat zahacza, jednak w sposób nieco nietypowy.
Od wielu lat chodzę z myślą o zupełnie innym niż te tradycyjnie przyjęte, sposobie filmowania i opowiadania ważnych wydarzeń z historii Polski. W szczególności Powstania Warszawskiego. Sposobie mogącym zainteresować nie tylko widza polskiego, ale spokojnie „broniącego się” też w skali świata. To jest polskie lądowanie w Normandii, nalot Drezna
i Pearl Harbor w jednym. Fantastyczne, filmowe historie mające szanse uwieść widza
z każdego miejsca na ziemi.
Mam gdzieś przekonanie, że współczesna widownia jest otwarta na nowe pomysły i ostatnie lata przyniosły nam na to parę dowodów. Chciałbym podejść do opowieści z Powstania Warszawskiego zupełnie inaczej niż zostaliśmy przyzwyczajeni. Nie na kolanach, chyląc głowę przed ofiarami i smutnym polskim losem. Nie w brudzie, pokazując beznadzieję zrywu
i ponure śmierci młodych Polaków w kanałach i wypalonych piwnicach. Chciałbym podejść do tego tak jakbym opowiadał pewną mitologię, trochę odrealniony świat archetypów. Chciałbym przybliżyć tamten świat dzisiejszym rówieśnikom Powstańców. Chłopakom
i dziewczynom wychowanym na prostych filmach o superbohaterach, komiksach
i rozbudowanych grach komputerowych. Prosto. Komiksowo. Niczym z gry komputerowej.
Jarosław Sawko, prezes Platige Image:
Produkcja tego filmu to ogromne wyzwanie dla naszego studia, jednak nasze dwunastoletnie doświadczenie w realizacji efektów specjalnych zarówno na potrzeby produkcji reklamowych jak i fabularnych oraz wyprodukowanie niemałej liczby filmów animowanych pozwala nam na śmiałe zmierzenie się z tego rodzaju przedsięwzięciem. Cieszy nas to, iż film realizowany jest wspólnie z Muzeum Powstania Warszawskiego, których otwartość oraz wsparcie gwarantuje powodzenie temu projektowi.
Marcin Kobylecki, producent wykonawczy w studiu Platige Image:
W ciągu najbliższych miesięcy planujemy ukończenie scenariusza oraz zamkniecie warstwy wizualnej projektu, nad którą czuwa Jakub Jabłoński. Planujemy ukończenie filmu na rok 2012.
Jakub Jabłoński, art director:
„HARDKOR 44” to specyficzny popkulturowy melanż. Mieszając naszą własną historię ze stylistyką mocnego komiksu, posypując szczyptą wizji znanych z nowoczesnych gier komputerowych i wkładając do garnka zwanego filmem akcji chcemy ugotować bohaterski mit. Mit o Powstaniu Warszawskim, jakiego jeszcze nie było, taki, który zawładnie wyobraźnią widzów nie tylko w kraju i sprowokuje do własnych historycznych poszukiwań.
FRAGMENT SCENARIUSZA:
Schyłek lata 1944. Warszawa jest częściowo opanowana przez Powstańców, Niemcy przegrupowują się. Na rozkaz najwyższych władz do miasta skierowany zostaje doborowy, eksperymentalny oddział słynącego z okrucieństwa Wagnera. Oszpecony SS-man ma za zadanie nie tylko zgnieść opór Polaków, ale przede wszystkim uczynić z zagłady Stolicy przykład dla innych okupowanych przez Rzeszę krajów. Tymczasem w ogarniętym chaosem mieście pojawia się Arnold – były żołnierz, który w niejasnych okolicznościach zniknął po kampanii wrześniowej. Kompletuje on ekipę nietypowych specjalistów- są to przestępcy
i outsiderzy, a nawet kolaboranci. Razem z nimi planuje brawurową akcję, w której stawką są łupy wojenne należące do samego Wangera.
W rzeczywistości gra idzie o najwyższą stawkę, a niebezpieczeństwo jest ogromne. Wanger sprowadził do Warszawy eksperymentalny oddział cyborgów bojowych, osławione wunderwaffe zdolne do zmiażdżenia Warszawy i odwrócenia losów wojny. Morderczo precyzyjne maszyny inicjują nierówną grę z powstańcami. Cel Wangera jest prosty: zrównać miasto z ziemią.
Ludzie Arnolda nie spodziewają się starcia z takim przeciwnikiem, zarazem - są jedynymi, którzy są w stanie takie starcie przetrzymać i przejąć inicjatywę. Pod gradem kul, podczas starcia z nieludzkim wrogiem zweryfikują prawdę o sobie…
„Himmler przysłał mnie tu, żebym stworzył symbol. Wypalę to miasto do fundamentów i każę zaorać, jak Rzymianie Kartaginę. Wyrosną tu drzewa, ptaki uwiją gniazda, wrócą stada jeleni. I wilki.”
Oskar Wanger
Oberfuehrer SS
INFORMACJE O PRODUCENCIE:
Platige Image (www.platige.com) jest czołowym i wielokrotnie nagradzanym, studiem postprodukcyjnym w Polsce. Specjalizuje się w tworzeniu grafiki komputerowej, animacji 3D, realizacjach cyfrowych efektów specjalnych oraz kompozycji obrazu na potrzeby produkcji reklamowych i fabularnych. Na swoim koncie ma realizację reklam telewizyjnych, czołówek programów i teledyski. Studio jest zaangażowane w produkcję filmów animowanych.
Studio Platige Image zrealizowało nominowany do Oskara film „Katedra" Tomka Bagińskiego oraz „Sztukę spadania", zdobywcę nagrody Brytyjskiej Akademii Filmowej
i Telewizyjnej (BAFTA) a także najnowszy film reżysera pt. „Kinematograf". Firma Platige Image zrealizowała materiały filmowe na potrzeby gry „Wiedźmin", której producentem jest firma CD Projekt Red.
Studio poszerza swoją działalność tworząc projekty specjalne. Do ostatnich należą wizualizacja koncertu Krzysztofa Pendereckiego „Siedem Bram Jerozolimy", wieńczącego jubileusz 75-lecia światowej sławy kompozytora jak również wizualizacja baletu „Tristan" w reżyserii Krzysztofa Pastora.
INFORMACJA O KOPRODUCENCIE:
Muzeum Powstania Warszawskiego (www.1944.pl)
Muzeum Powstania Warszawskiego zostało otwarte w 60-tą rocznicę wybuchu Powstania. Mieści się w dawnej elektrowni tramwajowej, zabytku architektury przemysłowej z początku XX w., u zbiegu ulic Przyokopowej i Grzybowskiej na Woli. O lokalizacji zdecydował prezydent Warszawy Lech Kaczyński w lipcu 2003 roku. Postanowił także, że Muzeum ma być gotowe w ciągu roku i mianował pełnomocnika prezydenta ds. budowy Muzeum Powstania Warszawskiego, którym został Jan Ołdakowski, obecny dyrektor instytucji.
Muzeum Powstania Warszawskiego przywiązuje dużą wagę do promowania i pokazywania historii w sposób nowoczesny, z wykorzystaniem technik multimedialnych. Działalność artystyczna Muzeum przybiera rozmaite formy - organizujemy wydarzenia kulturalne, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem Warszawiaków, a przede wszystkim przedstawicieli młodego pokolenia. Muzeum oraz Instytut Stefana Starzyńskiego, oddział Muzeum, organizuje wykłady architektoniczne, pokazy filmowe, przedstawienia teatralne, konkursy na komiks, koncerty, różnorodne warsztaty dla młodzieży, a także spotkania muzyczne czy gry miejskie.
hardkor44.pl
wtorek, 23 czerwca 2009
Szczerbiec z Cmentarza Orląt w zamian za pomnik UPA - bulwersująca groźba rady Lwowa
Deputowani lwowskiej rady obwodowej grożą usunięciem kamiennej rzeźby Szczerbca na tamtejszym Cmentarzu Orląt. Ma to być odwet za zniszczenie wiosną w Polsce pomnika UPA. Rada zażądała też od władz obwodowych inwentaryzacji pomników i innych miejsc pamięci, zawierających treści antyukraińskie oraz symbole militarne obcych państw. Pomniki, które budzą sprzeciw
- Militarnym i antyukraińskim symbolem jest miecz Szczerbiec, nielegalnie znajdujący się na Cmentarzu Orląt Lwowskich - powiedział radny nacjonalistycznej partii "Swoboda" Ołeh Pankewycz.
Wykuty w kamieniu Szczerbiec od początku budził sprzeciw miejscowych władz, bowiem zgodnie z legendą został uszkodzony przez Chrobrego, gdy ten uderzył nim o Złotą Bramę w Kijowie w XI wieku. Uwiecznił to na swoim obrazie Jan Matejko. Dlatego przez ukraińskich nacjonalistów Szczerbiec jest uznawany za polski symbol militarny. Według historyków, zarówno miecz, jak i Złota Brama powstały kilka wieków później.
Zdaniem przewodniczącego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzeja Przewoźnika zrealizowanie tego pomysłu byłoby bulwersujące. Historyk wyraził zdumienie, że lwowscy deputowani w ogóle debatują na ten temat. Jeśli takie informacje się pojawią, Rada zamierza wystąpić do MSZ z prośbą o reakcję. Andrzej Przewoźnik zaznaczył, że do całej sprawy trzeba podchodzić spokojnie, ale należy ją wyjaśnić.
Innym pomnikiem, który budzi sprzeciw lwowskiej rady jest pomnik we wsi Huta Pieniacka. W 1944 roku wymordowano tam od 800 do 1200 Polaków. Strona polska twierdzi, że dokonali tego żołnierze składającej się z Ukraińców brygady SS-Galizien. Zdaniem strony ukraińskiej odpowiedzialność za mord ponoszą Niemcy.
"Polacy, odbudujcie pomnik w Bieszczadach"
W uchwale Lwowskiej Rady Obwodowej jej deputowani zwrócili się do prezydenta Wiktora Juszczenki i ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych o stanowcze potępienie "barbarzyńskiego zniszczenia" pomnika UPA w Bieszczadach.
Radni podkreślili, że wielokrotnie zwracali się do władz Polski z prośbą o przeciwdziałanie aktom wandalizmu wobec ukraińskich miejsc pochówku, lecz apele te "nie zostały wysłuchane".
- Jeśli Polacy dopuścili się takiego aktu na Chryszczatej, to powinni liczyć się z odpowiednią reakcją z naszej strony - oświadczył Pankewycz.
Pomnik gloryfikujący UPA pojawił się na Chryszczatej w ubiegłym roku. Powstał w miejscu, w którym znajdował się podziemny szpital UPA. Media przypuszczały, że monument postawiła wycieczka Ukraińców z Kanady. "Cześć pamięci żołnierzom UPA poległym 23.01.1947 w walce z żołnierzami Wojska Polskiego w obronie podziemnego szpitala. Towarzysze broni" - głosił umieszczony na nim napis.
Otoczony krzyżami monument został zbudowany bez uzgodnienia z władzami, więc nadzór budowlany nakazał go rozebrać. Polecenie to nie zostało wykonane. Pomnik został zniszczony przez nieznanych sprawców.
za wp.pl

